082. Długi finisz roku oraz ballada o wejściu do Unii.

No i zaczęło się, rozpoczęliśmy długi finisz roku. Po okresie wakacyjnym, Świechna wznawia swoje studia psychologiczne (zostały jej 3 semestry walki z materią naukową, cokolwiek to znaczy), a u mnie została wyznaczona data końca projektu filmowego, czyli długo odsuwanej premiery, gdy jednocześnie zwaliła się na mnie całkiem duża ilość zleceń zarobkowych. W związku z brakiem czasu, podeprę się zatem dziełem dolnośląskiego artysty i społecznika, Dariusza Milińskiego.

Dariusz Miliński – Ballada o wejściu do Unii Europejskiej.

Użyłem tego zdjęcia do skomentowania kłamliwych wypowiedzi niejakiego Jakiego Patryka na temat rzekomych strat Polski wynikających z członkostwa w Unii Europejskiej. Myślę, że jeżeli władze RP dadzą panu Milińskiemu okazję do namalowania „Ballady o wyjściu z Unii Europejskiej”, na płótnie znajdą się wyrzucani kopniakami żule z niedopitą gorzałą w ręku, pospiesznie uciekający do swych poobijanych „beemek” i innych produktów tej „niedobrej unii”. Tak to jest, gdy gołodupe menelstwo, dla którego zakup nowych spodni rośnie do rangi wydarzenia roku, dostanie europejską kasę, by pożyć trochę na poziomie zbliżonym do unijnego.

P.S.

Tymczasem Wielka Brytania, która już „uwolniła się” tak od Unii Europejskiej, jak i obcokrajowców i obcego transportu, wzbogaciła się niedawno o kolejki na stacjach benzynowych i reglamentację paliwa (zakupy dozwolone do 30 sterlingów). No masz…, okazało się, że narodowcy nie są w stanie dowieźć na czas benzyny do punktów sprzedaży detalicznej.

29 myśli w temacie “082. Długi finisz roku oraz ballada o wejściu do Unii.”

    1. Prawdę rzekłeś, dlatego na ten przykład ja, mimo renty irlandzkiej, nie rezygnuję z pracy zarobkowej. To by było dla mnie zbyt frustrujące, gdyby moje dochody zależały od decyzji rządu.

      Polubienie

  1. szkoda mi czasu na banialuki bylejakiego, ograniczę się jedynie do prostackiego, wręcz prymitywnego dowcipu stylu pytając, gdzie by był ów bylejaki /w sensie zarobków/, gdyby nie przynależność Polski do Unii… jakby sobie poradził bez tej Unii?… może do rosyjskiej kryszy albo innego gangu by się zapisał?… tyle że tam takich bęcwałów /z akcentem na „wałów”/ nie przyjmują, nawet na stanowisko unterpachołka…
    p.jzns 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. A ja lubię powspominać, jak to było przed wejściem do unii: nawet inżynierowie mieli kłopot ze spięciem budżetu od pierwszego do pierwszego, realia motoryzacyjne mieściły się między pięcioletnim polonezem caro a dwunastoletnim oplem astrą, raz do roku odbywała się wyprawa do outletu Levisa w Płocku, żeby porządne dżinsy drugiego sortu kupić, ewentualnie zostawało największe centrum przestępczości detalicznej, Jarmark Europa (teraz mamy tam stadion narodowy), gdzie oprócz podróbek można było zamówić dziwkę, kradziony samochód albo morderstwo na zlecenie, było to tajemnicą poliszynela, ale ponieważ była to Warszawa prezydenta Kaczyńskiego, to tak walczyła z przestępczością, że wolała brać od gangów działkę, niż im ryj od koryta odpiłować. Jazda przez Polskę zajmowała 12 godzin, bo Polska schyłku XX wieku nie była w stanie wybudować sieci autostrad, za to drogi upstrzone były leśnymi ruchadełkami w przykusych kieckach. Wskaźnik bezrobocia utrzymywał się na poziomie 30%.

      Polubienie

      1. stereotyp na temat Jarmarku Europa ma swoje realne podstawy, ale generalnie jest krzywdzący większość ludzi naprawdę ciężko i uczciwie tam pracujących…
        natomiast w ówczesnych czasach ówczesny reżim popełnił kardynalny błąd blokując wjazdy drobnych klientów zza wschodniej granicy i ich zakupy u polskiego small – biznesu… wtedy też Rosja i inne postsowieckie kraje były wspaniałym rynkiem na polskie towary, ale ówczesny polski reżim postanowił się obrazić na „Ruskich” i cała Europa zarabiała na tym handlu dutki, podczas gdy polskim przedsiębiorcom /producentom i i sprzedawcom/ sypano kłody pod nogi…
        to rzecz jasna ma niewiele wspólnego z omawianym tematem „unijnym”, ale wziąłem to trochę osobiście, bo sam tam zapierdalałem przez ileś tam lat i trochę mnie rusza, gdy ktoś powtarza medialne banialuki o czymś, czego nigdy nie zaznał, nie poczuł, nie doświadczył…
        natomiast pełna racja, że Kaczyński jako prezydent Warszawy bardziej się skupiał na zwalczaniu Marszów Równości i targów Eroticon /co zresztą kompletnie mu nie wyszło/, niż na żywotnych problemach mieszkańców, tylko jest jeden problem: wtedy właśnie Polska wchodziła do Unii, on w tej kwestii niewiele miał do gadania, zaś sam Stadion (Jarmark Europa) gospodarczo był w stanie agonalnym, także dla gospodarki przestępczej, podziemnej także nie miał już znaczenia, więc ów gość /jego prezydentura miasta/ jako przykład pre-unijnego dziadostwa również jest dość chybionym przykładem…

        Polubienie

        1. Rozumiem Twoje osobiste podejście do tematu, skoro sam tam zapierdalałeś, natomiast nie rozumiem skąd wziął się w Twojej wypowiedzi zwrot „medialne banialuki”. Proponuję zrobić tak: Ja Ci opowiem, co OSOBIŚCIE WIDYWAŁEM na stadionie, jakie z tego wnioski wyciągnąłem, a Ty mnie poprawisz, jeżeli coś pokićkałem:
          Wchodziłem na koronę po lewe płyty CD i lewe papierosy. Były, bo sam je kupowałem. Były też lewe Levisy, lewa gorzała była trzymana w rozpiętych torbach tak, by było ją widać, ale nie była wyjmowana na „ladę”, podobnie papierosy. To nie były epizodyczne stoiska. Gdy koroną szła psiarnia, widać było coś na kształt meksykańskiej fali, bo sprzedawcy po prostu zakrywali kocami lewy towar leżący na stolikach, a torby zapinali, więc patrząc z pewnej odległości widziałem falujące w powietrzu koce i narzuty i od razu wiedziałem, gdzie są policjanci. Pałownia z patrolu musiała być przekupiona (ewentualnie zastraszona lub zniechęcona), bo nie sprawdzali niczego, choć dokładnie widać było zasłanianie lewego towaru. Od podnóża stadionu, aż do torów kolejowych i Zielenieckiej, stały różne budy. Część z nich sprzedawała żarcie, część ciuchy, a w części urzędowały wulgarnie odziane panie, które jednak (inaczej niż na czerwonej ulicy w Amsterdamie) nie stały na widoku, pojawiały się gdy na chwilę wychodziły za jakąś potrzebą. Na koronie i w uliczkach na nią prowadzących spotykałem kręciołów, czyli trzy karty, bądź trzy kubki. Mój kumpel miał z nimi przygodę, gdy przystanął, by z ciekawości się przyjrzeć grze. Jeden z nich zaczął mu wciskać kasę, że niby wygrał, choć nie zagrał. Albo wzięli go za tajniaka, albo chcieli wciągnąć do gry, nie dowie się, bo powiedział stanowczo, że to nie on obstawiał i odszedł czym prędzej. Już po roku 2000 wybuchła afera, gdy okazało się, że hycle z okolic Nowego Dworu Mazowieckiego dostarczali do bud z chińszczyzną kocie i psie mięso. Oczywiście nigdy broni na stadionie nie widziałem, ani nie zamawiałem morderstwa, ale dziennikarze Wyborczej dokonali kiedyś głośnej prowokacji dziennikarskiej, by sprawdzić, ile jest prawdy w plotkach. O ile sprawa prowokacji skończyła się na mediach, to afera z hyclami miała finał w sądzie, więc ciężko ją zakwalifikować do medialnych banialuków.
          Rozumiem, że zarobek stadionowy do łatwych nie należał, ale było to największe centrum przestępczości detalicznej w Polsce nawet, jeżeli część sprzedawców była uczciwa. Oczywiście nad detalistami stoją hurtownicy.
          Nie znam natomiast szczegółów wojny wytoczonej wschodnim handlarzom, bo o ile wojna wytoczona kupującym legalne towary byłaby idiotyzmem, to już wojna z mrówami, czy też nabywcami nielegalnych towarów, którym potem chcieli handlować u siebie, ma swoje uzasadnienie.

          Polubienie

        2. zacznijmy od „medialnych banialuk”: może za ostro powiedziane, ale chodziło o to, że medialne przekazy koncentrowały się jedynie na tej nielegalnej działalności praktykowanej na Stadionie wykrzywiając całościowy obraz tego, co się tam działo, a efektem była /i pokutuje do tej pory/ demonizacja tegoż Stadionu jako takiego…

          druga sprawa, to pojęcia „uczciwość” i „legalność” nie są tożsame, taką narrację narzuca jedynie państwo, aby legitymizować własne nieuczciwe działania wobec ludzi, nieczciwe, mimo że popełniane w majestacie prawa… i teraz od nas tylko zależy, czy my się tej narracji poddamy, a w konsekwencji na ile się damy zrobić przez to państwo w wała… po części to chyba wszyscy się dajemy, jedni mniej, inni bardziej, co znajduje na przykład odbicie w języku… dobrym przykładem jest słowo „przestępstwo”, które jest de facto terminem prawnym, oznacza ono „to, czego zabrania prawo”, tymczasem na poziomie common sens tego słowa jest nieco inny i nie każde przestępstwo jest przestępstwem /taka paradoksalna gra słów/…
          no, ale zostawmy filozofowanie, bo już zbyt daleko od głównego tematu…dodam może tyle, że prawo, mimo konieczności jego istnienia, jest po części intrumentem opresji, więc nigdy nie pokrywa się z kwestią uczciwości, bo samo prawo nigdy nie jest do końca uczciwe… tak to funkcjonuje zawsze i wszędzie, a na Stadionie akurat widać to było dość wyraźnie…

          na temat tego, co ja się napatrzyłem na tym Stadionie, mógłbym grubą książkę napisać, także o różnych „nielegalnościach”, do niektórych sam też czasem przykładałem ręki, ale trudno mi się zgodzić z utożsamianiem tegoż Stadionu z tymi nielegalnościami… trzonem i główną substancją była ciężka harówa większości ludzi tam funcjonujących… te wspomniane nielegalności były zresztą różnego kalibru, od takich powszechnie akceptowanych jako samoobrona przed systemem, po faktyczne skurwysyństwa, które również miewały tam miejsce, ale były jedynie marginesem… jeśli ktoś chce widzieć w Stadionie jedynie bandę, które jeszcze po ciemku napadała na kobiety z Rosji przyjeżdżajace na zakupy /praktyka marginalna, potępiana zgodnie przez prawie wszystkich/, to taka rozmowa nie ma po prostu sensu…

          na koniec techniczny drobiazg… Stadion utożsamiany jest zwykle z tzw. „górną koroną”, gdzie ustawiali się jacyś drobni przemytnicy zza Buga, ze swoją wódką, fajkami, czy jakimś pierdołami sprzedawanymi za grosze /dla nich to nie były „grosze”/, ta część budziła najwięcej medialnej sensacji… tylko że to akurat był bardzo drobny wycinek, bo główny handel odbywał sie na „dolnej koronie” i na Błoniach /tzw. „wiaty”/, głównie to były ciuchy /ale nie tylko/ , tym sie zajmowali polscy, legalni przedsiębiorcy targetując swój towar głównie do (pół)hurtowych klientów zza Buga…
          osobną sprawą jest jeszcze część wietnamska, która się z czasem rozrastała, ale to już osobny temat… oni chyba zniknęli na samym końcu, bo mieli jeszcze inną, polską klientelę /też głównie ciuchy/, ale historii Stadionu, kwestii zmian jego struktury przez lata już rozwijał nie będę…

          Polubienie

        1. Każdy potrzebuje współpracy, Unia również. Mało tego, w interesie unii jest współpraca z jak najsilniejszymi partnerami, którzy dysponują środkami na zakupy. Pamiętaj jednak, że Unia mogła inwestować gdzie indziej, oni też mają ograniczone środki, choć większe, a dla Polski był to wybór między skokowym rozwojem, a żółwim tempem, jaki prezentuje Ukraina czy Białoruś.

          Polubienie

    1. Ja zaś jestem w tej szczęśliwej sytuacji, że widzę to z daleka. Owszem, miło by było, gdyby Polacy, zwłaszcza rządzący, postępowali mądrze, ale przecież nie ja będę zbierać za to w dupę, co najwyżej będę obserwować, jak moi znajomi, którzy zostali w kraju, w dupę zbierają.

      Polubienie

    1. Ano sprzedali. Parlament Europejski to jedyny na świecie parlament w którym pozwala się na zasiadanie przez zwolenników likwidacji organizacji jaką ten Parlament reprezentuje. Ba szczodrze się ich sponsoruje i daje forum do szerzenia antyeuropejskości, ksenofobi, szowinizmu i takich tam. Dla mnie wszyscy wybrani powinni zaprzysięgać wieczne członkostwo ich kraju w UE. Jak nie to won. Pierwsza wypowiedź negująca członkostwo i tez do widzenia. Za 40k miesięcznie to Jaki et consortes wszystko by odszczekali.

      Polubione przez 1 osoba

      1. Bardzo ciekawa propozycja. Może nie poszedłbym tak daleko, by zaprzysięgać wieczne członkostwo, ale w tekście przysięgi powinny się znaleźć słowa o obowiązku dbania o interes Unii Europejskiej, bo rzeczywiście kuriozalne jest, by we władzach Unii zasiadali jawni dywersanci. Oczywiście za przysięgą powinna pójść idpowiednia klauzula w prawie unijnym, zezwalająca na pozbawienie mandatu europosła działającego przeciw spójności UE.

        Polubienie

    2. @Jotka, problem w tym, że oni bardzo lubią apanaże i poczucie wyższości z powodu sprawowania funkcji parlamentarzysty, nawet jeżeli jest to europarlamentarzysta. Zresztą, bardzo sprawnie powiązałaś tę sytuację z uchwałami (na szczęście to nie są ustawy) anty-LGBT i decydujący głos pieniądza w kwestii moralności i poglądów.
      Pamiętasz, jak władze obiecywały zrekompensowanie utraconych funduszy gminom z takimi uchwałami? Nawet początkowo wydawało się, że rozdział funduszy centralnych będzie rzeczywiście preferować tych z anty-LGBT, ale szybko się okazało, że aż tyle, to rząd nie planuje spłacać, no i ministerstwo dało do zrozumienia, że obcięcie funduszy unijnych, to nie problem Państwa, tylko samorządów i sugerują większą potulność wobec Unii, tylko możliwie bez rozgłosu, co jak widać, nie wyszło.

      Polubienie

  2. W kontekście tego tematu, zamieszczony przez Ciebie obraz jest baaaaaaardzo wymowny. A „niejakiego Jakiego” mnie rozbroiło językowo 😀

    O tym, że Partactwo i Samowolka będzie chciało nas z Unii wyprowadzić, było wiadomo praktycznie odkąd do tej Unii weszliśmy. Z kolei w kontekście problemów pobrexitowych przypomina mi się przeczytany gdzieś cytat, o tym, że kierowcy ciężarówek nie będą się teraz starać o wizę do UK na trzy miesiące, aby pomóc Brytyjczykom wyjść z bagna, w które sami dobrowolnie weszli.

    Powodzenia dla Ciebie i Świechny w nauce oraz z projektem 😉 Trzymam mocno kciuki!

    Polubienie

    1. To prawda Celcie, obraz jest bardzo wymowny, jak zresztą większość obrazów Darka Milińskiego. Sam o sobie mówi, że właściwie przestał już tworzyć sztukę, bo to raczej manufaktura jest, ja natomiast nazwałbym materię, którą tworzy, obrazem satyrycznym, czyli karykaturą, ale malowaną.
      Dziękujemy za życzenia i pozdrawiamy.

      Polubione przez 1 osoba

      1. Obraz, który zamieściłeś jest pierwszym jego dziełem, jakie widziałem. Ale jeśli inne jego prace są utrzymane w podobnym duchu jak ta, „obraz satyryczny” pasuje jak ulał… I mam takie skojarzenie, że to faktycznie jest satyra, ale taka trochę przez łzy jednak. Też masz takie wrażenie?

        Polubione przez 1 osoba

        1. Bardzo łatwo zrozumieć jego obrazy po lekturze autobiografii „Urodzony na cmentarzu”. To jest facet, który dzięki sztuce wyszedł z głębokiej patologii, tak głębokiej, że bez tej lektury ciężko przeciętnemu człowiekowi sobie ją wyobrazić. I to pomieszanie biedy, marzeń i realiów widać w jego obrazach. Problem z nimi jest taki, że jeśli wybierzesz sobie 10 z nich, znacząco różniących się od siebie, to właściwie później na nic odkrywczego nie trafisz. Tym niemniej, jest to twórczość bardzo mocno wpływająca na emocje.

          Polubione przez 1 osoba

  3. A przecież zmienialiśmy krajowe prawo, by dopasować je do prawa unijnego. Gdybyśmy teraz się starali o przyjęcie do Unii, to nie mielibyśmy na to najmniejszych szans. I nawet trudno byłoby się dziwić! :((

    Polubienie

    1. Myślę, że gdyby wtedy Unia wiedziała to, co wie o Polsce dziś, to by Polska była tak samo zbywana w staraniach członkowskich, jak od wielu lat jest Turcja. Właśnie dzięki Turcji nie musimy gdybać, po prostu mamy jak na dłoni unijną reakcję względem państwa o tendencjach autorytarnych.

      Polubienie

      1. Raczej w sytuacji Ukrainy. Turcja to raczej kwestia islamu i populacji. UE nie było stać na przyjęcie kraju tak biednego i tak dużego. Do tego dochodzi nierozwiązany konflikt z Grecją i Cyprem.

        Polubienie

  4. Zarówno Pinokio, jaki i Dziadziuś tak stanowczo zaprzeczają o planach wyjścia z Unii, że jestem przekonany o tym, że wkrótce do tego doprowadzą. Oni mówią prawdę, kiedy się pomylą – a w tak ważnych sprawach raczej przejęzyczyć się nie można.

    Polubione przez 1 osoba

    1. To smutne, ale brzmi dla mnie bardzo prawdopodobnie. Zwłaszcza, gdy się przyjrzymy faktom takim, jak kompletna marginalizacja Wolski na unijnych salonach, żulerskie pyskówki Wolski, powtarzanie tej samej gierki, którą nabrali przygłupiego suwerena, niestety wobec unijnych dyplomatów, którzy nie z takimi cwaniakami prowadzą podchody, chociażby z Putinem i Łukaszenką.

      Polubienie

      1. Właśnie uczyniono pierwszy krok. Niejaka Przyłębska stwierdziła, że Unia jest niezgodna z Konstytucją. Więc albo się Unia podporządkuje, albo… Do widzenia i wymiatać z polskiego, narodowego rynku!

        Polubienie

  5. Dobrego zdrowia, pozytywnego nastawienia do życia życzę, mimo wszystko, a może i dlatego, bo yć może za 20 lat nikt nie będzie pamiętał o tych notablach z ważnej partii, a może i partii nie będzie…
    Serdeczności zasyłam

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s